Nadszedł początek roku akademickiego. Spotkanie organizacyjne niewiele wyjaśniło, ja z gorączką pobiegłam do domu tuż po oficjalnym „dziękuję, do widzenia”, pobiegłam, a zażywszy Gripex, zorientowałam się, że zapomniałam uiścić opłatę za legitymację studencką i zapytać o kilka rzeczy. Na uspokojenie postanowiłam upiec szarlotkę. Na kruchym cieście.

Zagniatanie relaksuje. Wystarczająco długie zagniatanie relaksuje tak bardzo, że ciasto lepi się samo pod wpływem ciepła dłoni, a tuż po wyjęciu placka z piekarnika idzie się spać. Jeszcze nigdy nie udało mi się upiec tej szarlotki bez dodawania śmietany do ciasta, ale czuję, że w trakcie najbliższej sesji wreszcie do tego dojdzie.

przepis na szarlotkę

Relaksująca czeko-szarlotka

(przepis od Mamy M.)

  • 30 + 60 minut
  • Składniki:

3 żółtka

4 szklanki mąki

kostka margaryny (najlepiej wyjąć ją z lodówki odpowiednio wcześniej, by była miękka)

3 łyżeczki proszku do pieczenia

szklanka cukru

2 duże paczki cukru waniliowego

kilka łyżek gęstej śmietany

pół szklanki kakao lub więcej

1 litr (duży słoik) musu jabłkowego

  • Przygotowanie:

1. Wysypujemy mąkę suche składniki (oprócz kakao!) na stolnicę (w wersji studenckiej blat), robimy gniazdko i wlewamy żółtka.

2. Margarynę kroimy. Mieszamy mąkę, cukier, żółtka, proszek do pieczenia i margarynę, krojąc wszystko razem nożem.

3. Gdy margaryna jest już rozdrobniona, a żółtko wymieszane z mąką, czystymi łapkami zaczynamy zagniatać ciasto. W tym momencie dosypujemy do masy kakao.

4. Zagniatamy do momentu, kiedy albo masa  stanie się jednolita, albo będziemy już całkowicie spokojni. Jeśli pomimo długiego zagniatania (gdy w cieście nie będzie już widać grudek margaryny!) masa nie chce stać się masą, dodajemy dwie łyżki śmietany. Może być tak, że trzeba więcej – trzeba po prostu zaopatrzyć się w kubeczek i obserwować sytuację na stolnicy.

5. Zagniatamy ze śmietaną do chwili, kiedy uzyskamy ciemnokakaową kulę ciasta bez jasnych grudek. Będzie to znaczyło, że margaryna jest już dobrze rozprowadzona w cieście.

6. 1/4 ciasta wkładamy do woreczka i mrozimy przez min. 30 minut.

7. Ten jabłecznik nie wymaga smarowania blachy. Resztę ciasta po prostu dzielimy na małe kulki i wykładamy nimi blachę, pamiętając o zabezpieczeniu brzegów odpowiednio wysoko. Następnie wylewamy jabłka na ciasto i równo rozprowadzamy.

8. Fragment ciasta zamrożonego to kruszonka – nie rozmrażając, ścieramy ciasto na tarce o grubych oczkach bezpośrednio na wyłożone na blachę jabłka.

9. Wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni Celsjusza, obie grzałki (polecam położyć ciasto na kratce trochę niższej niż połowa piekarnika, ze względu na to, że więcej jest go na dole). Pieczemy przez 40 minut (albo po prostu aż będzie ładnie przypieczone), a następnie przez 20 minut trzymamy je tylko na dolnej grzałce.

 

Uwaga

Jeśli po wyjęciu i rozkrojeniu ciasta okaże się, że spód jest miękki, można je bez problemu (nawet następnego dnia) z powrotem wsadzić do piekarnika i podpiec na dolnej grzałce bez uszczerbku dla kruszonki.

 Smacznego!