Przyszła jesień, a z nią dużo rozmów o pogodzie, kto woli jak ciepło, kto woli jak zimno, wraz z nią się okazało, że okno w nowym mieszkaniu nieszczelne jak cholera, się przypomina kit i ścierki na parapetach, im wcześniej tym ciemniej, a najciemniej – jak zwykle – pod latarnią. 

Jeśli chcecie znać moje zdanie, ja wolę jak zimno na dworze, a w domu ciepło, ale lubię sweter i placfiportki, do tego wszystkiego chciałoby się mieć jeszcze kota. Zamiast kota mam Awolnation, które bez klipu nagranego przez Nanalew byłoby niczym, i przepis na bigos od mamy. I mam już plan zajęć z dwóch przedmiotów, co w świetle faktu, że nadal nie wiem, co będę studiować, jest dość krzepiące.

blame it on my ADD, baby